peterfisher 24.04.2021

Lockdown pomógł mi ponownie ocenić mój rozwój jako wiolonczelisty i nauczyciela

Jeśli konieczność jest matką wynalazku, 2020 był jego wielką damą. Gdy moje życie zmniejszyło się do rozmiarów kilku pokoi i kilku ekranów, pewne rzeczy nabrały większego znaczenia. Na przykład, mam teraz nieprawdopodobną liczbę roślin w całym domu. Stałem się jednym z tych ludzi, którzy rozmnażają sadzonki w probówkach. Czasami po prostu się do nich uśmiecham, obserwując piękne, włosowate korzenie unoszące się w wodzie. "Jeszcze nie!"Mówię im, wyczuwając ich pragnienie, by zostać zasadzonym.

Obserwowanie ich wzrostu jest pocieszające, gdy tak mało komfortu jest w ofercie. Tęsknię za nauczaniem uczniów w moim domowym studio z intensywnością, która mnie zaskakuje; Tęsknię za wspólnym dzbanem herbaty w zimny dzień, płonącym kadzidłem na ganku, aby poprowadzić ich do drzwi, kończąc lekcję ulubionym duetem i długim wydechem. Nauczanie przez Internet może czuć się bezosobowe w porównaniu, ale la grande dame zaoferowała mi przestrzeń do ponownej oceny sposobu, w jaki podchodzę do własnego życia muzycznego i nauczania. W rezultacie wprowadziłem kilka zmian, które będę kontynuował po COVIDZIE.

Powrót do szkoły


Gdy przestrogi stały się radami i ostatecznie zamieniły się w pełne zamknięcie, wszystkie moje koncerty i wielu moich uczniów wyparowało. Mijały tygodnie i były ponure momenty poczucia oderwania od mojej tożsamości jako muzyka. Zacząłem myśleć o tym, kiedy czułem się najbardziej podłączony i pełen nadziei o byciu wiolonczelistą (jako licencjat) i zdałem sobie sprawę, że większość dreszczyku z tego czasu był produktem ubocznym przyjmowania tak wielu nowych informacji i wyzwanie siebie. Zrobiłem więc listę książek do przeczytania lub ponownego zbadania, kupiłem cztery nowe Sonaty do nauki i krytycznej nauki, i poprosiłem kolegów o rekomendacje nowej muzyki do słuchania. Z tych źródeł stworzyłem roczny program praktyki, refleksji i nauki. Aby upewnić się, że skontaktowałem się z innymi muzykami w celu uzyskania wglądu, miałem terminy do spełnienia i poczucie odpowiedzialności, zacząłem podcast, który miał być produktem pracy mojego " kursu.”

Naliczanie tych samych stawek


Kiedyś pobierałem niższe stawki za lekcje online, wiedząc, że różnica w doświadczeniu była na tyle znaczna, że zasługiwała na jakieś uznanie. Około sześciu miesięcy w czesnym tylko przez Internet zauważyłem, że studenci poprawiają się tak samo, jeśli nie więcej, w porównaniu do sesji osobistych. Relacje nadal się rozwijały. Ludzie, których zaczynałem jako początkujący, rozwijali się. Rozmowy trwały długo, tak jak lekcje w moim domowym studio trwały długo.

Przypomniałem wielu nowym nauczycielom, że zapłata jest za ich czas. Czas zarezerwowany w określonym dniu, tak-ale także czas spędzony na ćwiczeniach, siedzeniu na lekcjach mistrzowskich, próbach, w domu, zgarbiony nad partyturą, zastanawiający się, co moi uczniowie robili. To jest czas, za który płacą nauczyciele, a sporadyczna degradacja sygnału internetowego tego nie zmienia. Jestem mistrzem nauczycieli, którzy pobierają tyle, ile są warci, ale w ten sposób utrzymałem się jako wyjątek od tej zasady. To jest jak krok w dobrym kierunku, aby rozwiązać ten dysonans. Kadencja w kluczu własnej wartości.
Przerwa

Samozatrudnienie ogranicza się w obie strony: istnieje prawie całkowita swoboda w ustalaniu harmonogramu, ale bez infrastruktury i motywacji do wzięcia wolnego czasu. Trudno jest zatrzymać zgiełk, zwłaszcza, gdy jest ciasno. Jeśli są pieniądze do zarobienia, zrób to, prawda?

Do niedawna nie wziąłem tygodnia wolnego dla przyjemności przez ponad dziesięć lat. Każdy inny blok wolnego czasu spędzano na czymś: rekonwalescencji po operacji, innej pracy, podróżowaniu na ślub lub pogrzeb, szukaniu miejsc do innej przyszłej pracy. Nawet moje dni wolne od czasu do czasu mają lekcję lub dwie interpunkcji białego kwadratu w plenerze. I chociaż spowodowany przez COVID spadek obciążenia uczniów i wydajności pracy z pewnością zostawił mi więcej czasu na rękach, nie był to czas spędzony czując poczucie relaksu. Zgiełk to styl życia. Nie wyłącza się tylko dlatego, że licznik nie działa. Czułem ogromne poczucie winy podczas tych godzin przestoju, bez względu na to, co zrobiłem podczas nich.

Pewnego ranka mój telefon, który oczywiście mnie szpieguje, podesłał mi artykuł o amerykańskiej kulturze pracy i tym, jak mało czasu spędzamy na wakacjach, i jaki wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne może mieć. Z uściskiem dłoni, napisałem e-mail do moich uczniów: "będę brać jeden tydzień wolnego.”

Dla nauczyciela samozatrudnionego zwykle po zdaniu pojawia się szept greckiego chóru: "bez wynagrodzenia.”

Dzień w moim pobytu, wysłałem e-mail do tych samych studentów i zapytał, czy będą skłonni dotować dwa tygodnie w roku płatnego czasu wolnego dla mnie. Dwie lekcje opłacone, ale nie wzięte. To nie jest tak dzika propozycja, jak mi się wydawało: znam wielu nauczycieli, którzy pracują w ten sposób, niektórzy mają ponad trzy razy więcej tygodni płatnych wakacji! Wszyscy z wyjątkiem dwóch moich uczniów powiedzieli, że to nie tylko doskonały plan, ale i ten, który powinien być bardziej hojny. Nie mogłabym być bardziej wdzięczna.

Mój tydzień wolny był błogi. Kilka długich spacerów, wiele brytyjskich dramatów i wiele czasu spędzonego na obcowaniu z roślinami, które szczerze zaczynają wkraczać trochę w moją przestrzeń życiową.